Dawno nie pisałem nic o ziołach i innych roślinkach uprawianych domowymi sposobami, a że przyszła wiosna to czas na sadzenie i różnorakie uprawy jest wyśmienity.
Imbir uprawia blog: http://zajadamy.blox.pl
Dziś chcę się pochwalić moim imbirem, który zasadziłem jakieś 2 miesiące temu ale myślę, że jeśli ktoś zacznie uprawe teraz to też osiągnie niezłe wyniki.
W przypadku imbiru słowo "uprawa" jest trochę na wyrost bo w domowych warunkach nie bardzo można liczyć na jakieś wymierne korzyści (czytaj: duże zbiory), nie licząc frajdy i tego, że imbir podobno ładnie kwitnie. Dodatkową zachętą do posadzenia imbiru może być fakt, że korzeń łatwo dostać a uprawa nie jest trudna trzeba jedynie pamiętać, co jest raczej zaletą, żeby nie podlewać go zbyt intensywnie bo korzeń nam zgnije.
Zaczynamy uprawę imbiru
W tym celu musimy się zaopatrzyć w dużą donicę, ziemię i oczywiście korzeń imbiru. Moja donica ma około 25 cm średnicy i takąż głębokość. Ponieważ korzeń będzie nam się rozrastał im większa doniczka tym lepiej. Imbir najprościej kupić za kilka złotych w sklepie spożywczym - będziemy potrzebować około 5 cm kawałek korzenia. Po zakupie korzeń odkładamy w ciemne miejsce i czekamy około tygodnia do dwóch aż pojawi się kiełek. Gdy kiełek osiągnie około 1.5cm zakopujemy nasz imbir, oczywiście kiełkiem do góry, jakieś 5 cm pod powierzchnią ziemi. Ja użyłem zwykłej, podsuszonej, lużnej ziemi do kwiatów i wygląda na to, że mój imbir ma się dobrze. Jeśli nie macie suchej ziemi można ją podsuszyć np. piekarniku. Doniczkę stawiamy w jasnym i ciepłym miejscu. U mnie stoi na oknie pod, jeszcze włączonym, kaloryferem.
Teraz pozostaje nam tylko, od czasu do czasu podlewając, czekać "co z niego wyrośnie".
Podlewanie imbiru
Tegoroczny imbir to moja druga próba z tym korzeniem. Pierwszy niestety przelałem i zgnił więc nauczony doświadczeniem ostrzegam, żeby nie przesadzać z wodą. Ja podlewam raz na 2-3 dni mniej więcej połową szklanki lejąc wodę po ściankach doniczki żeby nie lać bezpośrednio na korzeń. Ziemia na wierzchu doniczki jest suchusieńka.
Moje obserwacje
Mój imbir startował bardzo opornie. Przez prawie miesiąc nic się nie działo potem kiełek wyszedł nieśmiało nad powierzchnię ziemi i … się zatrzymał. Po jakimś czasie pojawiły się trzy inne kiełki i te zaczeły rosnąć jak szalone. O ile pierwszy kiełek (ten z epoki przeddoniczkowej) prawie się nie rozwija, o tyle nowe pędy rosną "z prędkością światła". W ciągu niecałego miesiąca wyrosły na około 40 cm.
W następnych postach będę meldował co się dzieje z moim imbirem a Was zachęcam do uprawy.
PS. A już niedługo maj, majówka i czas na wyjazdy na działki więc można się przymierzać powoli do upraw "pozaparapetowych", z których powinno być więcej wymiernych, kulinarnych korzyści.