31
Każdy ma jakieś swoje ulubione opowieści, historie i zdarzenia, do których lubi wracać. Niektórzy mają jeszcze stare zdjęcia i bibeloty przechowywane w szufladach, czy ulubione książki. Sadoq też dysponuje takimi opowiastkami i historyjkami, które lubi z lubością powtarzać. Powtarzanie to ponoć objaw starzenia, ale Sadoq nie przejmuje się tym zbytnio. Pośród wielu książek ma tę jedną ulubioną, do której wraca przynajmniej raz w roku i na nowo przenosi się we wpisane w nią przestrzenie i zdarzenia… z lubością zanurza się w jej świat i wyznawane prawidła.
Mały Książę Antoine Saint-Exupéry’ego – bo tą zacną historyjką Sadoq jest zniewolony – to świat nieskażonych relacji i odpowiedzialności za innych. Wypowiadane tam prawdy jawią się niczym oczywiste oczywistości , a jednak są dla Sadoqa odkrywcze. Chciałby wykrzyczeć: Eureka!!! - niczym sławetny Pan Archimedes wyskakujący nago z kąpieli. Sadoq tak sobie myśli, że Saint-Exupéry nolens volens napisał książeczkę o… kobiecie (nie: o kobietach!!!), a zilustrował ją najpiękniejszym kwiatem, jakim jest róża. Opisując dialog Róży z Małym Księciem wykazał w nim wszystkie wady (czyżby?) i zalety niewiasty. Tę dumną i delikatną Różę można tylko podziwiać, kontemplować, zachwycać się, wzdychać i… kochać.
Wiekowy już ten Sadoq i przez lata jego życia było wokół niego wiele kobiet, ale dopiero teraz zaczął… pojmować zjawiskową i – jakże odmienną od jego własnej – naturę kobiecości.
Taki Pan Saint-Exupéry zrozumiał to znacznie wcześniej, gdyż zachował naturę dziecka.